top of page

Ciało nie jest obiektem. O relacyjności masażu i uważnego dotyku


Rozejrzyj się po gabinecie masażu. Stół, prześcieradło, olej, światło, ciało klienta.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda jak zestaw obiektów ustawionych w przestrzeni. Tak właśnie najczęściej postrzegamy świat – jako zbiór rzeczy, które istnieją niezależnie od siebie.


Ale masaż bardzo szybko weryfikuje ten sposób myślenia.


Bo w momencie, gdy kładziesz dłonie na ciele drugiej osoby, obiekty znikają. Zostaje relacja.



Dotyk nie działa w próżni


Ten sam chwyt, ta sama technika, ten sam olej – a efekt zupełnie inny.


Dlaczego?


Bo masaż nie jest mechanicznym oddziaływaniem na ciało, ale spotkaniem:

•dłoni z tkanką,

•oddechu z oddechem,

•napięcia z uważnością,

•intencji z gotowością ciała na przyjęcie dotyku.


Ciało nie reaguje na „technikę”.

Ciało reaguje na jakość relacji, jaka w danym momencie powstaje.



Zachodni sposób patrzenia na ciało


W naszej kulturze ciało często traktowane jest jak obiekt:

•do naprawy,

•do rozluźnienia,

•do poprawienia,

•do „zrobienia”.


Mówimy: boli mięsień, trzeba rozmasować napięcie, tu jest problem.


To język, który dzieli rzeczywistość na części i próbuje je korygować oddzielnie.


Tymczasem ciało nie funkcjonuje w częściach.

Napięcie w barkach może mieć związek z:

•oddechem,

•stresem,

•emocjami,

•sposobem chodzenia,

•poczuciem bezpieczeństwa.


Nie da się dotknąć jednego miejsca, nie dotykając całości.



Masaż jako doświadczenie relacyjne


W praktyce masażu bardzo szybko

zaczynamy czuć, że:

•ciało „odpowiada”,

•napięcie się przemieszcza,

•tkanka komunikuje gotowość albo opór,

•rytm pracy musi się zmieniać.


To moment, w którym przestajemy „robić masaż”, a zaczynamy być w procesie.


Nie masujesz mięśnia.

Wchodzisz w relację z układem nerwowym.


Nie rozluźniasz napięcia.

Tworzysz warunki, w których ciało samo może je puścić.



Gdy znika granica między „masującym” a masowanym


W głębokim, uważnym masażu pojawia się stan, w którym:

•dłonie przestają „wykonywać ruch”,

•ruch zaczyna się dziać sam,

•czas się rozciąga,

•granice między dającym a przyjmującym dotyk miękną.


To doświadczenie całości – bardzo cielesne, bardzo konkretne, a jednocześnie trudne do opisania słowami.

Nie ma tu obiektów. Jest jedno pole czucia.

W psychologii świadomości nazwano by to stanem holotropowym – skierowanym ku całości.

W masażu nie trzeba go nazywać. Wystarczy go rozpoznać.


Ciało jako proces, nie struktura


Z perspektywy relacyjnej ciało:

•nie jest zbiorem części,

•nie jest maszyną,

•nie jest „problemem do rozwiązania”.


Ciało jest procesem:

•reagującym,

•zmieniającym się,

•komunikującym potrzeby.


Masaż staje się wtedy nie techniką, ale rozmową bez słów.


Dlaczego to ma znaczenie?


Bo kiedy zaczynamy traktować ciało relacyjnie:

•dotyk staje się uważniejszy,

•tempo zwalnia,

•presja „efektu” znika,

•pojawia się zaufanie – do ciała i do procesu.


I bardzo często właśnie wtedy dzieje się najwięcej.

O autorze

Jestem masażystką w nieustannym dialogu z ciałem – swoim i cudzym. Przez lata pracy nauczyłam się, że skuteczność masażu nie leży w sile ani w technice, lecz w jakości relacji, jaka powstaje w dotyku. Na tym blogu dzielę się doświadczeniem, które pomaga pracować głębiej, łagodniej i mądrzej – z korzyścią dla klientów i dla zdrowia terapeuty.

Jeśli doceniasz moje treści i chcesz mnie wesprzeć w tworzeniu kolejnych wpisów, możesz postawić mi wirtualną kawę tutaj:

 
 
 

Komentarze


bottom of page